Blubry: „Wihajster”

Tak naprawdę nie wiadomo ani jak wygląda, ani do czego służy. Więcej – na tej zagadkowej nieokreśloności zasadza się pochodzenie tego słowa. Otóż wihajster to spolszczony zwrot z języka niemieckiego: „Wie heißt er?” – co znaczy „jak on się nazywa?”.

Wihajster może służyć do wszystkiego – to narzędzie o nieograniczonym zastosowaniu. Można nim coś podważyć, otworzyć, naprawić. Słowo tak znakomicie odnalazło się w ogólnej polszczyźnie, że dziś nie jest kojarzone z żadną konkretną gwarą i jest używane niemal w całej Polsce.

Przy okazji wihajstra warto wspomnieć o dynksie lub dinksie, który jest także dość popularnym określeniem na coś, czego mówiący nie umie nazwać. Dynks stosuje się zamiennie z określeniem wihajster. Ciekawą definicję dynksa przedstawił kiedyś propagator gwary poznańskiej Jacek Hałasik: „Co to jest dynks? Taki wichajster, ino mniejszy”.

Dodajmy, iż z tym słówkiem gwarowym jest jeszcze taki problem, że niektórzy zapisują je przez “ch”, choć według słownika PWN poprawny zapis jest przez “h”.

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Heklować”

Blubry: „Rajzować”

Blubry: „Rychtować”

Blubry: „Krychać”

Blubry: „Korbol”

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

“Jak na Gniezno” poetycki cykl z finiszem

Dokładnie w ostatnim dniu 2020 roku wyemitowaliśmy ostatni odcinek filmowej serii “Jak na Gniezno”.
Od początku grudnia niedzielne popołudnia zarezerwowane były dla produkcji Stowarzyszenie Ośla Ławka, w której obraz i poetycki wers grają główne role.
Cykl pięciu filmików prezentował znane, między innymi ze Slamu Poetyckiego im. Franciszka Rabelais’a, postaci gnieźnieńskiej sceny poetyckiej. Oprócz artystycznego pokrewieństwa reprezentują one szeroki przekrój społeczny i artystyczny: różny jest poziom doświadczenia literackiego, wiek, płeć i poetyka. Łączy ich lepsze lub gorsze doświadczanie miasta, które odnajdujemy w poetyckiej formie wypowiedzi i wizualnej rejestracji.

Gorąco zachęcamy do oglądania tych nietuzinkowych propozycji. Poniżej linki do materiałów.

Odcinek 1. Sasza Kruk “Epitafium dla okruszka”

Odcinek 2. Maria z Zielnej

Odcinek 3. Zuza Chełek “Bez tytułu”

Odcinek 4. p. Boguś “Weneckie lustro”

Odcinek 5. Krzysztof Szymoniak “Piosenka okolicznościowa. Niezła, jak na Gniezno”

 

“Jak na Gniezno” to przedsięwzięcie realizowane przez Stowarzyszenie Ośla Ławka w ramach programu “Kultura w sieci” Urzędu Miejskiego w Gnieźnie. Za realizację odpowiada znany już czytelnikom/-czkom gnieźnieńskiej książnicy duet od “Blubranych recenzji”. Pomysłodawcą i kuratorem przedsięwzięcia był Paweł Bąkowski, a za zdjęcia i montaż odpowiedzialny jest Mateusz Zubel (obecnie student łódzkiej ASP).

 

 

 

Blubry: „Heklować”

“Bez zima niy mōm co robić wieczorami, tōż hekluja serwety”.
Heklować można serwety, swetry, szaliki i czapki czy ciepłe wełniane skarpety – choć te ostatnie nie mają już takiego wzięcia, jak kiedyś. Za to prawdziwy hit heklarskiego rzemiosła stanowią obecnie świąteczne ozdoby.
Heklować, czyli robić na drutach lub szydełkować, potrafi już coraz mniej pań, bo to one zwyczajowo zajmowały się tym rękodziełem. Jednak ostatnie lata to swoisty powrót wielu zapomnianych zajęć naszych babek, wraca więc i heklowanie. I trzeba przyznać, że wraca z wdziękiem i bez ograniczeń, coraz częściej bowiem po druty sięgają i… panowie.
Słowo pochodzi z języka niemieckiego – häkeln znaczy szydełkować.

A Wy potraficie jeszcze heklować?

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Rajzować”

Blubry: „Rychtować”

Blubry: „Krychać”

Blubry: „Korbol”

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

Blubry: „Rajzować”

Dziś będzie o rajzowaniu. Choć czasy pandemii nie są łaskawe dla miłośników tej czynności, to poprzestając na małym, można rajzynge ograniczyć do podwórkowej lub miejskiej.
Rajzowanie, czyli podróżowanie, to przykład kolejnego językowego zapożyczenia od naszych niemieckich sąsiadów. Reise znaczy tyle, co podróż, wycieczka. Stąd polski rzeczownik “rajza” – o tym samym znaczeniu – i czasownik “rajzować”. Rajzowanie to także włóczęga lub po prostu spacer – jak w cytowanym fragmencie: Wiaruchna no te nasze rajzengi to tak nie każdą razą są istnie takie jak kiedy fyrom z turystami po mieście.

A Wy kiedy ostatnio słyszeliście o rajzowaniu?

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Rychtować”

Blubry: „Krychać”

Blubry: „Korbol”

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

“Jak na Gniezno” polifoniczna wypowiedź rozpisana na pięć głosów

Co roku Festiwal Literacki „Preteksty” jest sceną zmagań slamerów z całej Polski. Jesteśmy pewni, że zarówno Festiwal, jak i poetycko-performerskie potyczki mają się w Gnieźnie znakomicie.
Nie inaczej można tłumaczyć projekt “Jak na Gniezno”, którym będziemy się dzielić za pośrednictwem bibliotecznych mediów (kanału YT i profilu FB). Zapraszamy już dziś na jego niedzielną popołudniową premierę. Co tydzień o godz. 16.00 odsłaniać będziemy kolejny fragment tego przedsięwzięcia.
 
“Jak na Gniezno” to polifoniczna wypowiedź rozpisana na pięć głosów, luźna wariacja na temat słynnej w mieście, choć dość niechlubnej, frazy. Twórcy i twórczynie są osobami, które przynajmniej raz wystąpiły na gnieźnieńskich slamach poetyckich (to wyłączne kryterium przedsięwzięcia). Poza tym reprezentują szeroki przekrój społeczny i artystyczny: różny jest poziom doświadczenia literackiego, wiek, płeć i poetyka. Łączy ich lepsze lub gorsze doświadczenie gnieźnieńskie i krótkie wypowiedzi poetyckie w slamowym rytmie. O mieście w mieście: bary, magiczny ogród na przedmieściach, miejska panorama widziana z katedralnych wież czy “Brama Zachodnia” – Weneja.
 
“Jak na Gniezno” to przedsięwzięcie realizowane przez Stowarzyszenie Ośla Ławka w ramach programu “Kultura w sieci” Urzędu Miejskiego w Gnieźnie. Za realizację odpowiada znany już czytelnikom/-czkom gnieźnieńskiej książnicy duet od “Blubranych recenzji”. Pomysłodawcą i kuratorem przedsięwzięcia był Paweł Bąkowski, a za zdjęcia i montaż odpowiedzialny jest Mateusz Zubel (obecnie student łódzkiej ASP).

 

 

 

Jubileuszowy kącik biblioteczny – Filia nr 3

Rok 2020 niebawem przejdzie do historii, a wraz z nim jubileusz 75-lecia Biblioteki, zatem nie tracąc czasu, namawiamy jeszcze na kolejne historyczne wspominki o najstarszej samorządowej instytucji kulturalnej Gniezna.

Dziś o miejscu, za które w czasie sesji, matury, pracy zaliczeniowej dziękowali gnieźnieńscy studenci i uczniowie. Dziękowali z prostej przyczyny – na miejscu mieli specjalistyczną literaturę z dziedzin społeczno-politycznych i nie trzeba było wybierać się po nią na przykład do Poznania.

Filia nr 3 powstała w 1974 roku i była drugą w historii Biblioteki placówką o określonym profilu. O jej powołaniu pewno zadecydowały względy bardziej polityczne niż praktyczne, niemniej okazała się bardzo potrzebna. Gromadziła literaturę popularnonaukową, ze szczególnym naciskiem na: historię, ekonomię, socjologię, filozofię i politologię. Filia nr 3 realizowała kwerendy (zapytania tematyczne od czytelników) tylko z zakresu swojej specjalistycznej specyfiki. Oprócz książek, posiadała bogaty zbiór czasopism (między innymi: „Rzeczpospolitą”, „Państwo i Prawo”, „Życie gospodarcze” czy „Studia Socjologiczne”), które – uwaga! – wypożyczała do domu. Największe zainteresowanie jej księgozbiorem przypadło na lata 80-te i 90-te XX wieku. Największą bolączką Filii nr 3 był lokal. W ciągu swojej trzydziestodwuletniej bytności zmieniała adres kilkakrotnie. Pierwszy lokal przy ul. Lecha 13 odziedziczyła po Powiatowej Bibliotece Publicznej, po jej połączeniu z Biblioteką Publiczną Miasta Gniezna. Kolejno zmieniała miejsca: przy ul. Mieszka I 17, Marchlewskiego 11 (MOK), potem Zabłockiego 12. Dodajmy, że warunki lokalowe nie zawsze były korzystne, zwykle nie było miejsca na czytelnię, a całość przypominała bardziej magazyn niż przytulne lokum biblioteczne. Historia Filii nr 3 zamyka się w roku 2006, w którym nastąpiło jej połączenie z Filią nr 2 przy ul. Staszica 12a.

 

 

Zapraszamy do innych wpisów przypominających rozliczne momenty z historii Biblioteki:

Jubileuszowy kącik biblioteczny – dokumenty życia społecznego

Biblioteczny kącik jubileuszowy – Filie przy zakładach przemysłowych

Biblioteczny kącik jubileuszowy – Koło Przyjaciół Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna

Biblioteczny kącik jubileuszowy – „Piastowskie Lato Poezji”

Biblioteczny kącik jubileuszowy – Biblioteka “Muzyczna”

Biblioteczny kącik jubileuszowy – Ekslibrisy

Kolejna odsłona naszej 75-letniej historii – Julian Śmielecki

Biblioteczny kącik jubileuszowy – spotkanie autorskie z Haliną Snopkiewicz

Biblioteczny kącik jubileuszowy – Oddział Dziecięcy

Biblioteczny kącik jubileuszowy – Czytelnia Miejska

Blubry: „Krychać”

Po raz kolejny nasze gwarowe poszukiwania językowe prowadzą do gnieźnieńskiej kuchni, a właściwie trzeba rzec – do stołu. Ziemniaki, czyli pyry, już gościły w naszym gwarowym cyklu, a na stole goszczą systematycznie. Dziś ziemniaki pokrychane, czyli rozdrobnione, roztarte, czasem tłuczone lub ubijane. „Jo se zawsze pyrki krychałam troche, tak ze sosym lubiałam” – zwykły mówić gospodynie, ale krychać czy pokrychać, można było nie tylko pyrki. Natomiast najczęściej właśnie w takim kontekście używano tego określenia. U kogo w kuchni, wśród sprzętów gospodarstwa domowego, znajdowało się krychotko – tłuczek do ziemniaków, ten nie ma wątpliwości, że krychane mogły być tylko ziemniaki.

A Wy jecie jeszcze pokrychane pyrki?

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Korbol”

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

Blubry: „Korbol”

Ponieważ nie mamy na razie szansy spotkać się z Wami w przestrzeni realnej, będziemy zapraszać do tej wirtualnej. Już dziś wracamy do cyklu, który narodził się w marcu – czyli „Blubry pojedynczo – słownik codziennego użytku”. Za jego pośrednictwem przypominamy i opowiadamy o powiedzonkach, zwrotach i wyrazach z gnieźnieńskiej gwary. Pamiętamy, że cykl zyskał Waszą sympatię i liczymy, że to się nie zmieniło.

Późną jesienią nie ma sobie równych – króluje w kuchni, dumnie prezentuje się na straganach, zdobi parapety i obejścia – korbol, czyli dynia. Korbole w Polsce pojawiły się w XVIII wieku. W Wielkopolsce odnalazły się znakomicie. Uprawiono je w niezwykłych miejscach, bo na sklepieniach piwnic ziemnych. Chłopskie gospodynie pichciły z nich zupy, dodawały do ciasta chlebowego i do placków drożdżowych, sporządzały z nich kompoty, które często zastępowały poobiedni deser. Dzieci zajadały się pestkami, które oprócz walorów smakowych, leczyły swędzące dolegliwości związane z …owsicą.
Określenie korbol to spolszczona wersja niemieckiej nazwy dyni, czyli „kürbis”. Korbol to także przytyk do ogromnego brzucha (“Tyn Marych, tyn to mo korbol!”) oraz określenie taniego wina.

 

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

Mieszkańcy Gniezna w fotograficznym zapisie

Nie tak wymarzyli to sobie autorzy wystawy „Światłoczułe Miasto” – wernisaż bez gości, zarówno dla twórców, jak i organizatora – Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna, był powodem rozczarowania. Mimo tych niewesołych ekspozycję na skwerze przy pomniku św. Wojciecha otwarto, tyle że z nieco mniejszym rozmachem. Na wirtualnym wernisażu nie zabrakło podziękowań dla gnieźnian sportretowanych w kadrach przez Katarzynę Olejniczak-Gołembowskiej, Daniela Moperta, Michała Koszeli oraz Sebastiana Ucińskiego. Ich fotografie wraz z historiami, którymi zechcieli się podzielić stały się tematem wystawy. Obok opowieści o pasjach, są i te o niełatwych losach, trudnych wyborach. Na trzydziestu siedmiu zdjęciach znaleźli się przedstawiciele przeróżnych zawodów, hobbyści, osoby niepełnosprawne, ludzie w kwiecie wieku, ci młodsi i ci nieco starsi, a każda z prezentowanych postaci – z własną osobistą historią. Tym samym skwer przy ul. Chrobrego po raz kolejny w tym roku staje się miejscem, w którym mieszkańcy miasta mogą dotykać fotograficznego medium i… przyglądać się sobie samym. Jacy jesteśmy, jak widzi nas oko artysty.

Projekt najpierw pojawił się w przestrzeni wirtualnej i był publikowany na facebookowym profilu grupy pod nazwą: Gnieźnianie.

Wystawę, przy okazji spacerów i odwiedzin w centrum, można oglądać do połowy listopada.

Ta ekspozycja kończy VI Festiwal „Fyrtel” w Gnieźnie – projekt Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna dofinansowanego ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura – Interwencje 2020”.

 

 

Girami po ulicy Franciszkańskiej

Wczoraj odbył się ostatni spacer z cyklu „Girami po fyrtlu”. Od ulicy Franciszkańskiej, przez Dolinę Pojednania, aż do ulicy św. Wojciecha uczestników zawadiacko prowadził Jarosław Mikołajczyk – jedyny przewodnik, który opowiada w gwarze gnieźnieńskiej. I trzeba przyznać, że była to doskonała przechadzka pełna anegdot, poważnych i mniej poważnych opowieści o mijanych budynkach. Grupa piechurów dowiedziała się między innymi: kto pierwszy w Gnieźnie produkował piwo, gdzie dokładnie przy obecnej ulicy Franciszkańskiej znajdowała się bożnica, w którym gnieźnieńskim lokalu odpoczywał Napoleon. Jarosław Mikołaczyk przywołał także historię kilku procesów, których świadkami były sądowe mury. Budynek sądu był scenografią w popularnym w latach 80-tych serialu „Ballada o Januszku”. Możemy powiedzieć jedno – było elegancko!

 

Wydarzenie Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna realizowane w ramach projektu “VI Festiwal “Fyrtel” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura – Interwencje 2020”.