Magiczna moc książek – paszport do świata wyobraźni

23 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. To święto nie tylko dla miłośników książek, ale również świetna okazja do rozpowszechniania czytelnictwa.
Czytanie nie powinno się kojarzyć z obowiązkiem i nudą, a przede wszystkim sprawiać przyjemność.
Książka to nie tylko zbiór zapisanych arkuszy papieru uzupełniony ilustracjami. To paszport do niesamowitego świata, który możemy zwiedzić oczyma wyobraźni.
 
Zapoznanie najmłodszych ze światem książki na pewno zaowocuje w późniejszym etapie rozwoju. Pasja do czytania ma ogromny wpływ na rozwój emocjonalny, moralny i umysłowy dziecka.
Literatura kształtuje wyobraźnię. Jest źródłem niezbędnej wiedzy i cennych wzorców zachowań.
 
“Bajkopomagajki” Klub Książki dla Dzieci i Rodziców poleca szereg wartościowych pozycji książkowych, które nie tylko rozwiną umiejętność płynniejszego czytania, ale i Waszą kreatywność.
 
“Powieść krok po kroku” Anny Kamińskiej, “Książka pod tytułem” Roberta Trojanowskiego, “Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet jeśli nie lubisz czytać: dla dzieci i dorosłych” Francoize Boucher to tylko niektóre tytuły książek, gdzie dzięki fantazji stajecie się współautorami interesujących historii.
I tu mała wskazówka: chcąc wykorzystać w swojej treści fragment książki innego autora musicie pamiętać o ochronie praw autorskich! Często nieświadomie kopiując czyjeś utwory i upubliczniając je postępujemy wbrew istniejącym przepisom prawa.
Książki oparte na interakcji z czytelnikiem pozwolą być może odkryć w sobie talent przyszłego autora niesamowitych powieści.
 
Aby poznać magiczną moc książek, koniecznie musicie poznać historię szpaka Kajtka, który w książce pt. “Kajtek nie umie fruwać” Jennifer Berne, pomimo drwin kolegów, oddaje się pasji czytania. To historia miłośnika książek, który dzięki swojej ogromnej wiedzy zdobytej z książek stał się bohaterem. A w jaki sposób? – dowiecie się, zaglądając do książki.
 
Zachęcamy Was do odwiedzin w bibliotece, która jest niczym biuro podróży.
To tutaj otrzymacie bilet, dzięki któremu możecie przeżyć niezapomniane przygody w doborowym towarzystwie. Wybierając jedną z książek sami decydujecie, w jaką wybierzecie się podróż!
 
Wykorzystajmy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich do tego, aby poprzez jeden element, jakim jest KSIĄŻKA i jedną czynność, jaką jest CZYTANIE wzmocnić relacje Rodzica z Dzieckiem.
 
Życzymy Wam miłego czytania i miło spędzonego czasu!
 

A jutro mała niespodzianka przygotowana przez partnera “Bajkopomagajek” – BAZA Centrum Edukacji Kreatywnej.

 

Bedeker biblioteczny – Holcomb, Kansas, USA

Dziś w „Bedekerze bibliotecznym” zabieramy Was na amerykańską prowincję – do Holcomb, w stanie Kansas w USA. W tym niewielkim miasteczku 15 listopada 1959 roku zamordowano czteroosobową rodzinę zamożnego farmera Cluttera. Jednak to nie sama zbrodnia rozsławiła to miejsce, co raczej niezwykła pionierska relacja, jaką zdał z niej Truman Capote w książce „Z zimną krwią”. Tak opisuje Holcomb już w pierwszym akapicie:

„Miasteczko Holcomb leży na wysokich pszenicznych równinach zachodniego Kansas, odludnym obszarze, który inni mieszkańcy tego stanu nazywają „tam daleko”. Znajdując się o jakieś siedemdziesiąt mil na wschód od granicy Colorado, okolica ta, ze swym jaskrawobłękitnym niebem i pustynnie czystym powietrzem, ma atmosferę raczej Dalekiego niż Środkowego Zachodu. Akcent miejscowy nabrzmiały jest intonacją prerii, nosowością ranczerów, a mężczyźni, przynajmniej wielu z nich, noszą wąskie spodnie kowbojskie, stetsony i buty o wysokich obcasach i spiczastych noskach. Kraj jest płaski, a perspektywa niebywale rozległa; koniec, stada bydła, białe skupisko elewatorów zbożowych, wznoszących się wdzięcznie jak greckie świątynie, widoczne są na długo, zanim podróżnik do nich dotrze”.

(“Z zimną krwią”, Czytelnik 1990, tłumaczenie – Bronisław Zieliński).

„Z zimną krwią” to nie tylko wybitna literatura, ale wówczas też pozycja zupełnie nowatorska, która zapoczątkowała reportażowy gatunek zwany true cirme. Dla przyszłych adeptów dziennikarstwa, nie tylko amerykańskich, jest to – obok „Pieśni kata” Normana Mailera – pozycja obowiązkowa. Capote bowiem sporo miejsca poświęca umysłom morderców, zwykłych szubrawców, którzy dokonali zbrodni w jakimś sensie bezsensownej i przypadkowej – rodzina Clutterów ginie bowiem dla zaledwie…40 dolarów, które padły łupem morderców.

O tym, jak powstawała książka, opowiada film „Capote” z oskarową rolą główną Philipa Seymoura Hoffmana.

Holcomb niewiele się zmieniło przez ponad pół wieku – to wciąż senne, rolnicze miasteczko (2 tys. mieszkańców), tyle że już trwale zapisane na kartach światowej literatury.

 

 

Zachęcamy do zapoznania się z pozostałymi wpisami z cyklu “Bedeker biblioteczny”:

Bedeker biblioteczny – Wiedeń

Bedeker biblioteczny – Poznań

Bedeker biblioteczny – Gdańsk

Bedeker biblioteczny – Galveston, Teksas w USA

Bedeker biblioteczny – Davos

Bedeker biblioteczny – Budapeszt

Bedeker biblioteczny – Moskwa

Bedeker biblioteczny – Neapol

Bedeker biblioteczny – Barcelona

 

Na 100-lecie urodzin: Lem w Bibliotece – “Eden”

Halo, halo zapraszamy na kolejną porcję lemowskich “kalorii”! Dziś nasz wyjątkowy prelegent Wiktor Koliński będzie częstował nas opowieścią o „Edenie”. Będzie o komunikacji, niezbadanych cywilizacjach pozaziemskich i… o pożyczaniu książek. Siedem minut pełnych ciekawych spostrzeżeń i niebanalnych rozważań. Smacznego!

Rok 2021 to stulecie urodzin Stanisława Lema (13.09.1921) i …Rok Lema w Polsce. Co miesiąc zapraszamy do wysłuchania historii przygotowanej przez Wiktora Kolińskiego – prezesa Stowarzyszenia Fantasmagoria, członka Klubu Dyskusji o Książce, a zupełnie prywatnie – miłośnika twórczości Stanisława Lema.

Link do filmu.

Z tego cyklu zobacz jeszcze:

Na 100-lecie: Lem w bibliotece

 

Plebiscyt ZŁOTA DWUDZIESTKA

Zapraszamy miłośników literatury do udziału w Jubileuszowym Plebiscycie ZŁOTA DWUDZIESTKA organizowanym z okazji 20-lecia kampanii społecznej Cała Polska czyta dzieciom!
Spośród 60 tytułów nominowanych do Plebiscytu przez Kapitułę Złotej Listy Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, wybierzmy wspólnie 20 najlepszych książek dla dzieci i młodzieży wydanych od 2001 roku pióra polskich autorów. Organizatorem Plebiscytu jest Fundacja „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, a jego Partnerem – największy polski serwis książkowy Lubimyczytac.pl.
Swojego wyboru dokonała już nasza młoda czytelniczka Zosia Wróblewska. Przeczytajmy jej recenzję.

„W kwietniu postanowiłam zrecenzować jedną z wielu książek mojej ulubionej autorki – Elizy Piotrowskiej. Wybrałam książkę, która znajduje się na liście „Cała Polska czyta dzieciom” i nosi tytuł „Żółte kółka. Mam na imię Inna”. Lektura ta została wydana przez wydawnictwo Wydawnictwo Czarna Owieczka.
Książka ta opowiada o dziewczynce z Zespołem Downa i jej życiowych problemach. Bohaterka ma na imię Nina, ale dostała przezwisko Inna, gdyż różni się wyglądem i zachowaniem od dzieci. Klasa nie jest z początku zadowolona z przybycia nowej uczennicy, lecz z czasem coraz bardziej lubią dziewczynkę. Pani psycholog wyjaśnia uczniom klasy II d, że każdy ma chromosomy, które są jeszcze mniejsze od komórek. Takie chromosomy zawsze łączą się w pary, a kiedy dołączy trzeci chromosom powstaje wrodzona wada nazywana Zespołem Downa. Towarzystwo nowej koleżanki w klasie doprowadza do wielu śmiesznych wydarzeń. Okazuje się, że to Nina jest najlepsza w pływaniu i wie o wiele więcej niż się innym wydaje. Inna nie lubi, gdy ktoś się smuci, dlatego jest zawsze radosna i uśmiechnięta. Dziewczynka zaprosiła koleżanki i kolegów z klasy na swoje urodziny na których zjawiły się też inne dzieci o migdałowatych oczach, jasnych włosach i uśmiechniętych buziach. No i jeszcze te kółka. Inna rysuje na lekcjach żółte kółka, ale co one oznaczają? Wyjaśni się to po lekturze książki „Żółte kółka. Mam na imię Inna”.
Treść książki uzupełniają kolorowe ilustracje wykonane przez autorkę. Wspaniale czyta się książkę także dlatego, że jej narratorem jest dziecko, przez co dowiadujemy się jego myśli i spostrzeżeń na temat Niny.
Książka o Innej bardzo mi się spodobała, z radością przeczytałam ją po raz kolejny. Uważam, że porusza ważne tematy. Opowiadanie o Ninie uczy szacunku do osób niepełnosprawnych intelektualnie i uświadamia czytelnikom, tym dużym i tym małym, że dzieci z Zespołem Downa nie trzeba traktować inaczej.
Na książkę “Żółte kółka. Mam na imię Inna” można zagłosować w plebiscycie “Złota dwudziestka książek na dwudziestolecie kampanii Cała Polska Czyta Dzieciom”.
Zachęcam do lektury tej książki oraz wszystkich pozostałych książek Pani Elizy Piotrowskiej. Można je wypożyczyć w Bibliotece Publicznej Miasta Gniezna.”

 

Bedeker biblioteczny – Wiedeń

W dzisiejszym „Bedekerze bibliotecznym” zapraszamy do Wiednia końca lat 90-tych. W dodatku, Wiednia widzianego z perspektywy polskich “saksów”, czyli wyjazdów zarobkowych. „Lekcje Pana Kuki” Radka Knappa to wyjątkowo zabawna opowieść o podróży do stolicy Austrii w dawnym “przedunijnym” stylu – z celnikami na granicy, konserwami w plecaku i nielegalnym noclegiem pod chmurką w pałacowych ogrodach austriackiego Belwederu.

Emigracyjne przygody głównego bohatera Waldemara pozwalają nie tylko poznać piękny Wiedeń od mniej oficjalnej strony, ale też samych wiedeńczyków.

„Wiedeńczycy są najbardziej uprzejmymi ludźmi w Europie. Najpierw pozdrawiają w imię Boga, a dopiero potem patrzą, kogo właściwie pozdrowili. (…) Ta uprzejmość w jakiś tajemniczy sposób wiązała się z mnóstwem zakazów, od których roiło się w tym pięknym i spokojnym mieście. Gdy tylko człowiek wychodził na ulicę, z miejsca natykał się na tabliczkę z napisem, co jest zabronione. (…) To jest tym dziwniejsze, że wiedeńczycy naprawdę nie wyglądają na ludzi, którzy łamią przepisy. Na ogół siedzą w swoich przytulnych kawiarniach, całymi godzinami wertują gazety i małymi łyczkami popijają espresso. Najwyżej od czasu do czasu widzi się kogoś, kto ni stąd ni zowąd zamawia coś mocniejszego i zaczyna rozmyślać, jak by tu obok tych wszystkich zakazów chyłkiem wrócić do domu”.

„Lekcje Pana Kuki”, Radek Knapp, 2003.

Szczerze polecamy tę sentymentalną i dowcipną podróż do miasta Mozarta. Choćby po to, żeby się przekonać, jakie lekcje można wyciągnąć z podróży do całkiem niedalekiej przeszłości.

 

 

Zachęcamy do zapoznania się z pozostałymi wpisami z cyklu “Bedeker biblioteczny”:

Bedeker biblioteczny – Poznań

Bedeker biblioteczny – Gdańsk

Bedeker biblioteczny – Galveston, Teksas w USA

Bedeker biblioteczny – Davos

Bedeker biblioteczny – Budapeszt

Bedeker biblioteczny – Moskwa

Bedeker biblioteczny – Neapol

Bedeker biblioteczny – Barcelona

Bedeker biblioteczny – Gdańsk

Dziś w “Bedekerze bibliotecznym” mamy niezwykły przewodnik po Gdańsku. Niezwykły, bo stanowiący literackie preludium do „Czarodziejskiej góry”. W tej powieści Tomasz Mann, opisując swojego bohatera Hansa Castorpa, w zaledwie jednym miejscu wspomina, iż ten „Miał już poza sobą cztery półrocza studiów na politechnice gdańskiej…”. I właśnie to zdawkowe zdanie pozwoliło gdańskiemu pisarzowi Pawłowi Huelle wiele lat później stworzyć powieść „Castorp”, o młodzieńczych latach Hansa w Gdańsku. Castorp jest tu studentem Cesarskiej Wyższej Szkoły Technicznej, czyli późniejszej Politechniki Gdańskiej. A stary Gdańsk, piękny secesyjny Wrzeszcz oraz Sopot są areną egzystencjalnych i miłosnych zmagań bohatera.

Tak wygląda zaś Gdańsk początku XX wieku, oglądany oczami Castorpa:

„Godzinę potem Castorp wysiadł już z tramwaju przy Zielonej Bramie i rozpoczynał wędrówkę ulicami starego Gdańska. Nieśpiesznie i systematycznie zwiedzał historyczne budowle, których charakter, bliski jego rodzinnemu miastu i hanzeatyckim tradycjom, posiadał jakąś nieuchwytną odmienność. (…) Potem długo spacerował nabrzeżami Motławy, spoglądając na nieruchome dźwigi, zgrzytnęły na zwrotnicach kolejowych wagony i cały ten skomplikowany system znów podjął swoją pracę, jak serce tłoczące krew do aorty”*.

“Castorp” Paweł Huelle, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004, s. 80-81.

 

Zachęcamy do zapoznania się z pozostałymi wpisami z cyklu “Bedeker biblioteczny”:

Bedeker biblioteczny – Galveston, Teksas w USA

Bedeker biblioteczny – Davos

Bedeker biblioteczny – Budapeszt

Bedeker biblioteczny – Moskwa

Bedeker biblioteczny – Neapol

Bedeker biblioteczny – Barcelona

 

 

Jak nie powstają potwory

Klub Dyskusji o Książce mam już swoje wydeptane ścieżki i gwoli wyjaśnienia, nie są to trakty literackie, tylko zwyczajne – chodziarskie. Od czasu wybuchu pandemii i pojawieniu się jej w naszym życiu członkowie KDoK „wychodzili” już przynajmniej cztery klubowe spotkania. Na  czytelnicze rozmowy wybierają się na spacer po rubieżach Wenei. Tam też dyskutowali na temat ostatniej książki „Świetlista republika” hiszpańskiego pisarza Andrésa Barby.

Tytuł zbiera bardzo dobre recenzje czytelników i krytyków, został też uhonorowany prestiżową nagrodą Premio Herralde. Autor w Hiszpanii uznawany jest za jednego z najwybitniejszych pisarzy swojego pokolenia.

Najbardziej frapujące w „Świetlistej republice” były dla klubowiczów dwa motywy: dziecka i miasta. Wychodząc od wizji dziecka będącego poza systemem: wychowania, edukacji, socjalizacji, czyli tego co czynni nas współuczestnikami życia społecznego, rozważano znaczenie zasad tak zwanej umowy społecznej. Uznano, że owo nieustanne „przywoływanie do porządku”, które stosujemy wobec dzieci, pozwala chronić wypracowane zasady bezpieczeństwa i istnienia naszej wspólnotowości.
Miasteczko San Cristóbal wydało się członkom czytelniczej grupy bliskie – z nieudolną administracją, politycznym kłamstwem i tak dobrze znaną – fasadowością działań.
Spodobał się koncept odrębnego języka, którym posługiwały się dzieci. W tym miejscu pozwolono sobie na dyskusję o „innym” i tym co konieczne do jego identyfikacji.

Choć nie wszystkim tytuł podobał się równie mocno – a byli i tacy, którzy nie poczuli nawet niewielkiej sympatii – to „Świetlista republika” jest książką, po którą na pewno zachęcają sięgnąć literaccy zapaleńcy z KDoK.
Stanowi niezwykły odcień literackiego kalejdoskopu tworów. Ma w sobie tajemnicę, której nie wystarczy rozwiązać jedynie na poziomie fabularnego wątku. Ta tajemnica zostaje z nami na długo po lekturze. Jakoś tak zakorzenia się podczas czytania w głowie jej nastrój i niesamowita aura. Jest nieco grozy i cała mnogość wątków do ponownego rozważenia, i to na kilku poziomach.

Kolejne zejście miłośników słowa – lada chwila. Tytuł znacznie lżejszy – a może wręcz przeciwnie –okaże się niebawem. Na najbliższym spacerze porozmawiamy na temat książki Rebecci Makkai „Wierzyliśmy jak nikt”.

 

Bedeker biblioteczny – Galveston, Teksas w USA

Dziś daleka podróż – za ocean i w …przeszłość. I w zaskakujące miejsce – dla nas, bo nie dla Amerykanów. Bedeker biblioteczny kieruje nas do Galveston, miasta w stanie Teksas w USA. 8 grudnia 1900 roku przez to miasto przeszedł najbardziej niszczycielski huragan w historii Stanów Zjednoczonych. W ciągu jednego dnia zginęło wtedy 8 tysięcy osób. Ta tragiczna liczba jest bardzo często przywoływana w amerykańskich statystykach, jako punkt odniesienia np. przy zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku czy ostatnio przy pandemii Covid 19. Jak dotąd tej ponurej statystyki – czyli liczby ofiar śmiertelnych, które zginęły w ciągu jednego dnia w USA – żadne późniejsze amerykańskie wydarzenie – na szczęście – „nie przebiło”.

Więcej o tej historii znajdziecie w książce dla dzieci – „Niezwykły świat Calpurnii Tate” Jacqueline Kelly. Bez obaw – to wspaniała lektura dla całej rodziny. Bohaterką jest dziewczynka dorastająca w konserwatywnej teksańskiej rodzinie na początku XX wieku. Calpurnię uwiera gorset tradycyjnego wychowania, zaś napędza – głód wiedzy. Z książki sporo można się dowiedzieć o samym Teksasie, w tym właśnie o pamiętnym tropikalnym huraganie:

„Przez jakiś czas szwendałam się ponuro, nie wiedząc, co z sobą począć, aż w końcu wpadłam na genialny pomysł, by zajrzeć do codziennej gazety (…). Nagłówki głosiły: TRAGEDIA W GALVESTON. KATASTROFALNA POWÓDŹ. DUMA TEKSASU ZMYTA PRZEZ HURAGAN. NAJSTRASZLIWSZA KLĘSKA ŻYWIOŁOWA W HISTORII AMERYKI. TYSIĄCE ZAGINIONYCH. (…) Galveston, najpiękniejsze miasto Teksasu, nasza stolica kulturalna, z imponującą operą i wspaniałymi rezydencjami – czy to wszystko naprawdę przepadło?”*

Galveston to dziś niewielkie miasto, które zalicza się do obszaru metropolitalnego Houston. Po huraganie większość historycznych budynków została wyremontowana, a te współczesne – ze względów bezpieczeństwa – budowane są na palach. Miasto leży na wyspie, w obszarze o dużym zagrożeniu huraganami.

*”Niezwykły świat Calpurnii Tate” J. Kelly, Wydawnictwo Dwie Siostry.


Zachęcamy do zapoznania się z pozostałymi wpisami z cyklu “Bedeker biblioteczny”:

Bedeker biblioteczny – Davos

Bedeker biblioteczny – Budapeszt

Bedeker biblioteczny – Moskwa

Bedeker biblioteczny – Neapol

Bedeker biblioteczny – Barcelona

 

 

Zosia recenzuje: „Szósta klepka”

V Ogólnopolskie Czytanie Jeżycjady trwa w najlepsze w naszej bibliotece. Do kręgu miłośników twórczości Małgorzaty Musierowicz przyłączyła się nasza młoda czytelniczka Zosia Wróblewska. W ramach pokoleniowej wymiany czytelniczej namówiła ją do tego jej mama Dominika Wróblewska w ramach akcji Cała Polska czyta dzieciom.

“Skoro jest już marzec to czas na kolejną recenzję. W tym miesiącu rodzice namówili mnie na lekturę książki, którą czytali, gdy byli w moim wieku.
Jest to pierwsza część z serii „Jeżycjady” pod tytułem “Szósta klepka”.
Książka „Szósta klepka”, jak i pozostałe książki z serii, została napisana przez Małgorzatę Musierowicz. Pierwsza część serii przedstawia przygody bardzo dużej rodziny Żaków. Życie poznańskiej rodziny przedstawione jest z perspektywy Celestyny – nazywanej również przez rodzinę Cesią lub Cielęciną. Cesia mieszka w kamienicy z wieżyczką przy ulicy Słowackiego w Poznaniu wraz z mamą, która jest artystką oraz tatą, który pracuje w zakładach Cegielskiego i interesuje się fizyką kwantową. W kamienicy na poznańskich Jeżycach mieszka także siostra Julia – niezmiernie piękna, czego Cesia jej zazdrości, dziadek, który od kiedy przeszedł na emeryturę postanowił “nadrobić zaległości w czytaniu, które gromadziły mu się przez całe życie”. W tym samym mieszkaniu mieszka także ciocia Wiesia wraz ze swoim sześcioletnim synem Bobciem, który bawi czytelników śmiesznymi powiedzeniami.
Cesię dotyka wiele problemów nastolatków. Zakochuje się, przeżywa chandrę oraz szkolne trudności. Przede wszystkim uważa, że jest brzydka, czego nie można powiedzieć o jej siostrze. Myśli, że żadnemu chłopakowi się nie spodoba. Nie ma jednak racji, bo codziennie rano w drodze do szkoły idzie za nią jeden z kolegów z klasy – cichy wielbiciel Jerzy. Cesia przez przypadek poznaje brodatego mężczyznę, który według niej jest wspaniały, umawia się z nim na kilka spotkań. Oprócz problemów z chłopakami Celestyna ma także zmartwienie z koleżanką z klasy. Danka nie chce się uczyć i ciągle dostaje słabe oceny. Choć wychowawca dziewczynek – profesor Dmuchawiec – poprosił Cesię o pomoc w nauce koleżance, Danusia nie pozwala się przekonać do wspólnej nauki. Cesia ma także wiele obowiązków domowych, zwłaszcza zmywanie naczyń zajmuje jej dużo czasu. Opiekuje się także niemowlakiem, mała Irenka zamieszkała z rodzicami w mieszkaniu rodziny Żaków. Dziecko potrzebuje szczególnej opieki, zwłaszcza w nocy. Cesia, która w przyszłości chciałaby być lekarzem, karmi i kąpie dziewczynkę.
Jeśli jesteście ciekawi jak potoczy się dalszy ciąg przygód Celestyny koniecznie przeczytajcie tę książkę.
Wydarzenia rozgrywają się w 1975 i 1976 roku, więc czytelnik może się przenieść do czasów, kiedy jeszcze muzykę się słuchało poprzez adapter a za chlebem stało się w kolejce.
Serdecznie zachęcam do przeczytania tej książki. Choć z pozoru może wydawać się nudna i nieciekawa jest jednak wciągająca. Nie będziecie żałować. Książki z serii “Jeżycjady” można wypożyczyć we wszystkich filiach Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna. W miesiącu marcu można dołączyć do akcji “V Ogólnopolskie Czytanie Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz”.
Li i jedynie. Zosia Wróblewska”

“Szóstą klepkę” przeczytałam po raz trzeci. Jako nastolatka zdecydowanie utożsamiałam się z Celestyną, jej życiowe problemy były mi wtedy najbliższe. Tym razem po lekturze najbliższa była mi mama Celestyny, Irena, starającą się dbać o ład i porządek w rodzinnym domu.
Choć w obecnych czasach trudno byłoby znaleźć nastolatka, który słuchałby tak jak Celestyna i Danusia Czesława Niemena lub Abby to jednak problemy nastolatków pozostają te same a książki z serii nie straciły na aktualności. “Szósta klepka” może być inspiracją do dalszego zgłębiania literatury. Żaczek nieustannie wertuje “Feynmana wykłady z fizyki”, inni członkowie rodziny czytają Pascala, pojawiają się takie lektury jak: “Dzień tryfildów” czy “Królowa Margot”. Może ktoś z czytelników pokusi się o przetestowanie metody dziadka na wypożyczanie książek. “Jako człowiek systematyczny i wewnętrznie zorganizowany dziadek ustanowił sobie prosty system: wizytował pobliską bibliotekę publiczną i wypożyczał w porządku alfabetycznym wszystko, czego jeszcze nie czytał. Z pobudek patriotycznych zaczął od regału z literaturą polską.”
Zdecydowanie polecamy z Zosią lekturę książek Małgorzaty Musierowicz z serii “Jeżycjada”. Jest to świetny sposób na wspólną rozrywkę i temat do długich dyskusji. I koniecznie weźmy sobie do serca radę Mamy Ireny “Szósty zmysł to zmysł humoru. Im częściej się nim posługujesz, tym życie wydaje się łatwiejsze.” Dominika Wróblewska

Autorem zdjęcia kamienicy jest Matylda Jaworska

Na 100-lecie: Lem w bibliotece

2021 to stulecie urodzin Stanisława Lema (13.09.1921) i …Rok Lema w Polsce. A ponieważ wszyscy żyjemy w „stuleciu Lema” – czyli w przyszłości, którą tak wizjonersko przewidział w swoich książkach – warto przy tej okazji zrobić sobie repetę z jego twórczości lub się z nią zapoznać. I my – Wasza biblioteka – mamy dla Was lemowskie korepetycje. A na stanowisku korepetytora zaangażowaliśmy najlepszego „lemologa” w Gnieźnie – Wiktora Kolińskiego, prezesa Stowarzyszenia Fantasmagoria.

Co miesiąc na naszym FB i YT Wiktor ściągnie ze swojego regału jakąś przeczytaną (wielokrotnie i dogłębnie!) książkę Stanisława Lema, by nam o niej opowiedzieć. A pierwszy wybór jest dosyć…nieoczywisty.

Link do filmu