Mistrzowie poprawnej polszczyzny

„Poszłem, bo jestem oszłem” – no cóż, każdemu zdarzają się błędy językowe. Nawet – jak się okazuje – mistrzom poprawnej polszczyzny. Jednakże polszczyzna to nie tylko tor ortograficznych i gramatycznych przeszkód, lecz przede wszystkim kopalnia fascynujących tematów. Czego dowodem jest rozmowa trzech tuzów: profesora Jerzego Bralczyka, profesora Andrzeja Markowskiego i profesora Jana Miodka – moderowana i spisana przez Jerzego Sosnowskiego. Jej tytuł to „Wszystko zależy od przyimka” (Wyd. Agora 2014)
Na zachętę fragment, który przyda się molom książkowym, czyli rozstrzygnięcie – salomonowe – sporu: TĄ książkę czy TĘ książkę?
„Sosnowski – (…) Czy można mówić „tą książkę”?
Miodek – Jeżeli żona cię pyta, którą ci szklankę podać, a ty jej powiesz – tą, nie widzę w tym żadnego językowego przestępstwa. Atoli, jak mnie zapyta dziennikarka: Kończymy tę czy tą rozmowę? Ja wtedy pytam: „Słuchacze nas jeszcze słyszą? Tak. No to jednak kończymy TĘ rozmowę”.”
A zatem, w domu, w społecznej izolacji – możemy mówić, że czytamy TĄ książkę. Jednakże np. już tutaj, w publicznym miejscu w sieci, zgodnie z normą wzorcową, polecamy Wam TĘ książkę. Konkretnie TĘ, czyli „Wszystko zależy od przyimka”.
I polecamy szczerze, bo to ogromna porcja wiedzy, podana w wyjątkowo lekki sposób, przyprawiona mnóstwem zabawnych językowych i językoznawczych anegdotek. Wpisujcie na listę „na zaś!”.

 

Czy wiedzieliście, że… Łukasz Orbitowski i Szczepan Twardoch

Czy wiedzieliście, że…Orbitowski i Twardoch są na usługach (pisarskich) detektywa Zarazka?
Jako, że cała „kultura” czmychnęła do Internetu, miłośnikom słowa pisanego donosimy o internetowym i literackim – jakże by inaczej! – wspólnym projekcie Łukasza Orbitowskiego i Szczepana Twardocha.
Obaj pisarze postanowili połączyć siły i talenty i …zawalczyć o dobre samopoczucie czytelników w czasie pandemii. Efektem czego jest spontaniczna, przezabawna i przyjemnie ironiczna „produkcja” – „Na zarazę Zarazek”. To humorystyczna opowieść improwizowana na bieżąco i codziennie. Panowie opisują, na zmianę, dziwne przygody detektywa Zdzisława Zarazka. Nie ustalają niczego z wyprzedzeniem, zaskakują siebie tak samo, jak chcą zaskakiwać czytelników. Bawią się pisaniem, przy okazji bawiąc nas. Odcinków przybywa, akcja powieści się rozwija – wszystko czeka na czytelnika. A miłośnicy talentu Twardocha i Orbitowskiego czekają na każdy kolejny fragment (jak my wszyscy obecnie na lepsze wieści).
Ten zabawny literacki przekładaniec można na bieżąco śledzić na stronie http://nazarazezarazek.pl/