Biografie miasta: Józef Chociszewski

Poznaj Gniezno od strony ludzi, którzy je tworzyli!
Ulica Józefa Chociszewskiego to jedno z najpiękniejszych miejsc w Gnieźnie. Tym bardziej zasmuca fakt, iż jej patron dla wielu gnieźnian pozostaje anonimowy, bliżej nieznany, a samo nazwisko kojarzy się li tylko topograficznie. Dlatego projekt „Biografie miasta: Józef Chociszewski” ma zachęcić do poznania tej wyjątkowej postaci.

We wrześniu w ramach projektu „Biografie miasta: Józef Chociszewski” odbędą się:
17 września, piątek, godz. 19:00, Stary Ratusz: “Józef Chociszewski – wydawca” – wykład dra hab. Artura Jazdona poświęcony działalności wielkopolskich i poznańskich księgarzy i wydawców okresu zaboru, ze szczególnym uwzględnieniem osoby Józefa Chociszewskiego.

25 września, sobota, godz. 12.00, Rynek przy fontannie: spacer miejski śladami Józefa Chociszewskiego w Gnieźnie, poczynając od domu, w którym mieszkał, poprzez redakcję “Gazety Gnieźnieńskiej”, aż po miejsce spoczynku (Chociszewski został pochowany w Gnieźnie). Topografia miasta – ulica im. Józefa Chociszewskiego – ma zaprowadzić uczestników w przeszłość. Spacer będzie omawiał biografię Chociszewskiego w kontekście Gniezna, ale nie tylko – poruszy także wątki prasy tamtych czasów i jej roli w drodze ku późniejszej niepodległości. Chociszewski był bowiem redaktorem naczelnym “Gazety Gnieźnieńskiej” (późniejszego “Lecha. Gazety Gnieźnieńskiej”). Przewodniczką spaceru będzie Wioletta Degórska, licencjonowana przewodniczka po Gnieźnie, znawczyni biografii Józefa Chociszewskiego.

Projekt „Biografie miasta: Józef Chociszewski” realizowany są w ramach programu „Patriotyzm Jutra 2021” Muzeum Historii Polski w Warszawie.

 

Gnieźnianie kochają swoje miasto i jego smaki

Nie ma wątpliwości – gnieźnianie kochają swoje miasto i jego smaki, kochają gwarę i kochają…dobrze zjeść! Takich tłumów na spacerze gwarowym „Fyrtel od kuchni” nikt się nie spodziewał! Zapewne wielka w tym zasługa przewodnika – Jarek Mikołajczyk łączy wiedzę, charyzmę, poczucie humoru, talenty aktorskie i kawał głosu (słychać go było dobrze nawet na końcu tej dłuuugiej wycieczki!). To wszystko razem sprawiło, że gastro-spacer po dawnym Gnieźnie był tak jak smakowity posiłek wielodaniowy. Restauracja Europejska była pierwszym przystankiem w tej pysznej wędrówce po Gnieźnie. Gnieźnie dawnych hoteli, lokali, kolonialek, starych składów, budek z lodami, piekarni, czyli miejsc, do których dawniej ustawiały się kolejki z powodów zupełnie odmiennych niż gospodarka niedoborów. “A za dzieciaka” tu się chodziło na lody! – takie rozmowy było słychać o smakach z czasów “przedkebabowych”. Okazuje się, że miasto to kulinarna mapa wspomnień – właściwie każdy ze spacerowiczów miał własne „proustowskie magdalenki”. A smakowały różnie – czasem jak plyndze, czasem jak gorąca bagietka od Gramsego.

Zdjęcia: Anna Farman

Każdy ze spacerowiczów otrzymał gwarową tytkę. Spacer był zorganizowany w ramach bibliotecznego projektu “Gwarze mówimy TAK!” dofinansowanego ze środków Narodowego Centrum Kultury z programu “Ojczysty – dodaj do ulubionych 2021”.

 

„Genialna przyjaciółka” tematem spotkania Klubu Dyskusji o Książce

Relację z przeprowadzonego właśnie spotkania grupy spod znaku książki można by zacząć od stwierdzenia odnoszącego się do niezbyt łaskawej w tym roku wiosny. Pogoda bowiem, od przeszło pół roku, definiuje „być, albo nie być” klubowego towarzystwa. Członkowie Klubu Dyskusji o Książce pomimo pandemicznych obostrzeń nie zaniechali swoich comiesięcznych literackich dysput – i rozpoczęli cykl spotkań na łonie natury.

To ostanie, już bliżej tradycyjnych form klubowych spotkań, bo na siedząco. Temat dysputy: „Genialna przyjaciółka”, czyli pierwsza część tak zwanego „cyklu neapolitańskiego”, którego autor/autorka do dziś dnia pozostają tajemnicą ukrywającą się pod pseudonimem Eleny Ferrante. Ponoć jest to duet włoskiego pisarza Dominico Starnone i jego żony, tłumaczki Anity Raja. Seria zjednała sobie rzesze czytelniczych fascynatów. Powstały kluby miłośników cyklu, trasy wycieczek prowadzące turystów szlakiem neapolitańskich miejsc akcji książek, a nawet marka butów występująca w powieści. Ta popularność książki wydała się członkom dyskusyjnego grona interesująca, a to z tej przyczyny, że sami nie podzielili oczarowania jakie stało się udziałem jej czytelników. Uznali powieść za wciągającą – tutaj pojawiło się porównanie do trzymającej w napięciu narracji rodem z telenoweli – jednak nie wybitną. Naturalnie wśród dyskutantów znaleźli się i Ci, którzy powieść obdarzyli cieplejszymi uczuciami.

Głównym wątkiem rozmowy o „Genialnej przyjaciółce” była relacja dwóch bohaterek. Jedynych postaci, które w książce – zdaniem rozmówców – zyskały portret psychologiczny. Pozostałe występujące w książce osoby, określono mianem wyciętych z tektury. Tutaj dyskutanci mocno kwestionowali pojęcie tytułowej „przyjaźni” nazwaliby ją raczej formą rywalizacji, czy może bardziej toksycznej zależności. Było i o samym Neapolu, szczególnie w reakcjach z wrażeń zafundowanych sobie podczas wycieczek po mieście.

Wszystkich wątków przeprowadzonej rozmowy nie będziemy wymieniać. Zachęcimy jeszcze tylko do indywidulanych eksperymentów „odbiorca – dzieło”, których przedmiotem mogą być książki Eleny Ferrante. Być może znajdą się Państwo w gronie gorących zwolenników tej twórczości, a sama autorka pojawi się w gronie najukochańszych twórców, czego serdecznie życzymy.

Członkowie klubu zabierają się już za kolejny czytelniczy temat, którym będzie proza Urszuli Zajączkowskiej. W lipcu porozmawiają o książce „Patyki, badyle”.

 

Przechadzki w takt książkowych dyskusji

Z nogi na nogę i z wypowiedzi w wypowiedź. Literackie tematy wyrysowane ścieżkami terenów spacerowych Wenei to, od kilku miesięcy, jedyny sposób, aby w czasie pandemii kontynuować działalność Klubu Dyskusji o Książce. Jego członkowie nie rezygnują z szansy rozmowy na żywo. Biorąc pogodę za dobrą monetę przechadzają się w takt książkowych dyskusji.
Temat ostatniego spotkania szczególnie mocno współgrał z sytuacją wymuszoną pandemią. Książka „Wierzyliśmy jak nikt”, której dotyczyła dyskusja, opowiada bowiem o początku pandemii AIDS w środowisku homoseksualistów w Chicago lat 80. Trudno było nie odnaleźć podobieństw i nawiązań, jakie łączy powieść z codziennością w pandemii COVID 19. Trudno było też nie odnieść się do mechanizmów, jakie rządzą zbiorowym strachem, który jak się okazuje, jest taki sam bez względu na czas i miejsce, z którego pochodzą ludzie.

Książka napisana przez Rebeccę Makkaii porwała nas – podobnie jak tysiące czytelników, przed nami i na pewno tysiące po nas. Opowiadaliśmy sobie, jak trudno było nam się od niej oderwać i jak szybko „dobiegliśmy” wzrokiem do ostatniego akapitu i ostatniej kropki.
Makkai doskonale oddaje nastrój i klimat początku lat 80. homoseksualnego środowiska Chicago, czujemy się jego niemymi obserwatorami. Kibicujemy bohaterom i płaczemy, kiedy okazują się przegrywać w tym wyścigu po szczęście, miłość i ostatecznie – po życie. Słyszymy hasła skandowane podczas protestów i trzymamy słabnące ręce w salach szpitali. Widzimy skomplikowane relacje rodzinne, oddanych przyjaciół i cenę, jaką zawsze płaci się za bycie tym „innym”.
Jak nici z dobrej przędzy, członkowie KDoK „wyciągali” wciąż nowe wątki i analogie, które podsuwała powieść. Znakomita dyskusja – jak już z doświadczenia wie grupa gnieźnieńskich miłośników literatury – to domena książek wielowarstwowych i wielowymiarowych, którą „Wierzyliśmy jak nikt” na pewno jest.
Jak zwykle w przypadku klubowych dyskusji, znalazły się i uwagi krytyczne – jednak nie zmieniły one faktu, że powieść zasługuje na gorące polecenie – co niniejszym czynimy.

Całkiem niedługo kolejne spotkanie. Członkowie czytelniczej grupy zamierzają spędzić je „piknikowo”. Na plenerowym spotkaniu dyskusja o książce „Genialna przyjaciółka”.

 

Jak nie powstają potwory

Klub Dyskusji o Książce mam już swoje wydeptane ścieżki i gwoli wyjaśnienia, nie są to trakty literackie, tylko zwyczajne – chodziarskie. Od czasu wybuchu pandemii i pojawieniu się jej w naszym życiu członkowie KDoK „wychodzili” już przynajmniej cztery klubowe spotkania. Na  czytelnicze rozmowy wybierają się na spacer po rubieżach Wenei. Tam też dyskutowali na temat ostatniej książki „Świetlista republika” hiszpańskiego pisarza Andrésa Barby.

Tytuł zbiera bardzo dobre recenzje czytelników i krytyków, został też uhonorowany prestiżową nagrodą Premio Herralde. Autor w Hiszpanii uznawany jest za jednego z najwybitniejszych pisarzy swojego pokolenia.

Najbardziej frapujące w „Świetlistej republice” były dla klubowiczów dwa motywy: dziecka i miasta. Wychodząc od wizji dziecka będącego poza systemem: wychowania, edukacji, socjalizacji, czyli tego co czynni nas współuczestnikami życia społecznego, rozważano znaczenie zasad tak zwanej umowy społecznej. Uznano, że owo nieustanne „przywoływanie do porządku”, które stosujemy wobec dzieci, pozwala chronić wypracowane zasady bezpieczeństwa i istnienia naszej wspólnotowości.
Miasteczko San Cristóbal wydało się członkom czytelniczej grupy bliskie – z nieudolną administracją, politycznym kłamstwem i tak dobrze znaną – fasadowością działań.
Spodobał się koncept odrębnego języka, którym posługiwały się dzieci. W tym miejscu pozwolono sobie na dyskusję o „innym” i tym co konieczne do jego identyfikacji.

Choć nie wszystkim tytuł podobał się równie mocno – a byli i tacy, którzy nie poczuli nawet niewielkiej sympatii – to „Świetlista republika” jest książką, po którą na pewno zachęcają sięgnąć literaccy zapaleńcy z KDoK.
Stanowi niezwykły odcień literackiego kalejdoskopu tworów. Ma w sobie tajemnicę, której nie wystarczy rozwiązać jedynie na poziomie fabularnego wątku. Ta tajemnica zostaje z nami na długo po lekturze. Jakoś tak zakorzenia się podczas czytania w głowie jej nastrój i niesamowita aura. Jest nieco grozy i cała mnogość wątków do ponownego rozważenia, i to na kilku poziomach.

Kolejne zejście miłośników słowa – lada chwila. Tytuł znacznie lżejszy – a może wręcz przeciwnie –okaże się niebawem. Na najbliższym spacerze porozmawiamy na temat książki Rebecci Makkai „Wierzyliśmy jak nikt”.

 

Dyskusyjny spacer z książką

Skoro można rozmawiać spacerując, można też spróbować przenieść kilkuosobową dyskusję w przestrzeń bardziej dynamiczną, niż to się zwykle zakłada. Z takiego punktu widzenie wyszli właśnie członkowie Klubu Dyskusji o Książce i swoje kolejne spotkanie poświęcone literackiej debacie sfinalizowali podczas pieszej wycieczki.
A temat niezwykle kuszący i zdecydowanie doceniony już w literackich kręgach – tegoroczny laureat Nagrody Literackiej NIKE Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli Radka Raka. Książka zdobyła najważniejsze tegoroczne wyróżnienia: Nagrodę Literacką Gdyni, Nagrodę Literacką im. Jerzego Żuławskiego, Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. Sam autor otrzymał nagrodę „Śląkfy” w kategorii Twórcą Roku.
Podczas pieszej przechadzki biblioteczny klub dyskutował szczególnie mocno o postaci Jakuba Szeli. Część rozmówców miała za złe autorowi pozbawienie postaci chłopskiego przywódcy sprawstwa dokonanych rabacji. Wątek chłopski zaprowadził czytelniczych pasjonatów nieco dalej i zwrócił uwagę na to mocno zaznaczone w kulturze polskiej formy oralne przekazów historycznych. Zarazem niepiśmienność polskiego chłopstwa i jego wielowiekowa podrzędna pozycja społeczna zaowocowała głównie szlachecką perspektywą patrzenia na rabacje chłopskie. „Baśń o wężowym sercu” prowadzi także przez bogaty świat mitów, legend, nawiązań do wielokulturowego dziedzictwa, z którego Radek Rak czerpie pełnymi garściami. Wprawny czytelnik nie może nie zachwycić się wirtuozerią, z jaką Rak przeplata i łączy te elementy w książce. Dla wszystkich spacerujących w takt literackiej dyskusji także język, jakim operuje w swojej powieści Rak zasługuje na peany. Wielowarstwowość, ale także wielość perspektyw, jakie pozwalają oglądać „wtóre słowo o Jakóbie Szeli” czyni tę pozycję prawdziwe wybitną.
Mimo nieco zmarzniętych nosów członkowie KDoK czuli się usatysfakcjonowani. Udało się odbyć czytelniczą dyskusje, odpocząć od kanap i makowców oraz spotkać z gronem osób, które dzielą tę samą książkową pasję.
Pod koniec stycznia Klub zapowiada już kolejny rozdyskutowany spacer – jej bohaterem będzie powieść Ucho Igielne Wiesława Myśliwskiego.

Spacerujący klub

W niedzielne wczesne popołudnie członkowie Klub Dyskusji o Książce spotkali się na spacerze.
Z uwagi na obecne obostrzenia, klubowe spotkania rozdyskutowanej grupy mogą mieć miejsce jedynie w sieci.
Nadchodzące święta stały się pretekstem do wspólnego spaceru, na którym można było złożyć sobie bożonarodzeniowe życzenia i podzielić upominkami. Naturalnie, nie zabrakło gorących rozmów na temat najnowszych czytelniczych odkryć i literackich nowinek.
Dopisała pogoda i doskonały klimat gnieźnieńskiej “Wenecji”.

Być może kolejne czytelnicze spotkanie KDoK, poświęcone książce Radka Raka “Baśń o wężowym sercu”, zaplanowane na 27 grudnia, odbędzie się także podczas spaceru.

 

Girami po ulicy Franciszkańskiej

Wczoraj odbył się ostatni spacer z cyklu „Girami po fyrtlu”. Od ulicy Franciszkańskiej, przez Dolinę Pojednania, aż do ulicy św. Wojciecha uczestników zawadiacko prowadził Jarosław Mikołajczyk – jedyny przewodnik, który opowiada w gwarze gnieźnieńskiej. I trzeba przyznać, że była to doskonała przechadzka pełna anegdot, poważnych i mniej poważnych opowieści o mijanych budynkach. Grupa piechurów dowiedziała się między innymi: kto pierwszy w Gnieźnie produkował piwo, gdzie dokładnie przy obecnej ulicy Franciszkańskiej znajdowała się bożnica, w którym gnieźnieńskim lokalu odpoczywał Napoleon. Jarosław Mikołaczyk przywołał także historię kilku procesów, których świadkami były sądowe mury. Budynek sądu był scenografią w popularnym w latach 80-tych serialu „Ballada o Januszku”. Możemy powiedzieć jedno – było elegancko!

 

Wydarzenie Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna realizowane w ramach projektu “VI Festiwal “Fyrtel” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura – Interwencje 2020”.

 

 

„Girami po fyrtlu” – wędrówki śladami dawnego Gniezna

“Girami po fyrtlu” – to spacery z Jarosławem Mikołajczykiem, przewodnikiem znanym też jako Szczun z Kareji czy Muzealny Detektyw. Z inicjatywy Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna jedyny przewodnik oprowadzający po Gnieźnie w gwarze rozpoczął cykl historycznych spacerów od Rynku. Około 20 osób usłyszało znane i mniej znane historie centralnego planu miasta. Opowieść nie ominęła wielkiego pożaru w 1819 rok, zmian architektonicznych od średniowiecza, ale także historii mieszkających tu ludzi. W tym poetki i projektantki mody Marii Springer, czy rodziny Nakulskich.

Druga z zaplanowanych wycieczek rozpoczęła się od dzisiejszego „Domu Lekarza”, gdzie swoją historię pisali zapomniani Bambrzy gnieźnieńscy – rodzina Falkenmbergów, którzy produkowali tu meble. Ponadto sporo miejsca poświęcono zapomnianej osobie wybitnego inżyniera, górnika i podróżnika Modesta Maryańskiego, który zakończył swoje życie właśnie przy Tumskiej 5 w Gnieźnie. Przywołana została także fabryka fortepianów i legendarny szewc Pejka.

 

Wydarzenie Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna realizowane w ramach projektu “VI Festiwal “Fyrtel” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura – Interwencje 2020”.

 

 

“Girami po Fyrtlu” ulicą Tumską

Zaledwie dwadzieścia pięć kamienic, a historii ulicy Tumskiej wystarczyłoby na monografię małego miasteczka.
Właśnie ta ulica właśnie będzie bohaterką kolejnego spaceru z cyklu “Girami po Fyrtlu” w czwartek 8 października. Zapraszamy na godz. 17.30 na ul. Tumską 10 (pod “Dom Lekarza”).
Gnieźnieńscy Bambrzy z rodziny Falkenberg, pierwsze sklepy wyrobów tytoniowych czy oferujące znakomite meble, jeszcze przedwojenna kolektura Loterii Państwowej. Wspaniałe zakłady fotograficzne już od XIX wieku i fabryka pianin, oraz wiele innych mikrohistorii. To właśnie uliczka pomiędzy katedrą a Rynkiem. Będzie również o średniowiecznej Annie, która umarła z miłości do księcia. O wszystkim opowie mieszkający tuż obok Jarosław Mikołajczyk.

Wydarzenie Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna realizowane w ramach projektu “VI Festiwal “Fyrtel” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura – Interwencje 2020”.