Zosia recenzuje: “Gwiazda z pierwszego piętra”

2 kwietnia, w dniu urodzin Hansa Chrystiana Andersena i Międzynarodowym Dniu Książki dla Dzieci, Fundacja Cała Polska czyta dzieciom ogłosiła Jubileuszowy Plebiscyt ZŁOTA DWUDZIESTKA organizowany z okazji 20-lecia kampanii społecznej „Cała Polska czyta dzieciom”! Spośród 60 tytułów nominowanych do Plebiscytu przez Kapitułę Złotej Listy Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, zostało wybranych 20 najlepszych książek dla dzieci i młodzieży wydanych od 2001 roku pióra polskich autorów. Wśród nich znalazła się pozycja polecana przez naszą młodą czytelniczkę Zosię Wróblewską. Zachęcamy do zapoznania się z nią. A do plebiscytu jeszcze wrócimy.

„W maju postanowiłam przeczytać książkę “Gwiazda z pierwszego piętra” napisaną przez Barbarę Kosmowską i wydaną przez Wydawnictwo Literatura. Książka ta uplasowała się na 16. miejscu plebiscytu Złota Dwudziestka książek na 20-lecie kampanii “Cała Polska czyta dzieciom”. Po lekturze książki “Niezłe ziółko” jest to moje kolejne zetknięcie się z twórczością tej autorki.
Narracja w książce jest dwuosobowa. Jeden rozdział opisywany jest przez Helenę, kolejny przez Mikołaja. U każdego z dzieci jest trudna sytuacja domowa. Wprawdzie autorka na początku nie mówi tego wprost, ale z niektórych zdań czytelnik może to wywnioskować. Helena mieszka w domu z mamą. Jej rodzice pokłócili się po tym, kiedy wydarzyło się „najgorsze”. Dziewczynka ze wszystkich sił stara się przypodobać mamie i naśladować swoją starszą siostrę. W tym celu zapuszcza włosy i związuje je w warkoczyki oraz chodzi na lekcje pianina, których tak bardzo nie lubi. Mimo to mama jej nie zauważa. Do tego w klasie wyśmiewa się z niej Adelajda. Pisze o niej niemiłe wiersze, a podczas szkolnego przedstawienia zmienia swój tekst, aby ośmieszyć Helenkę.
Mikołaj jest natomiast spokojnym chłopcem, który interesuje się astronomią. Przeprowadził się wraz z mamą i jej nowym partnerem, Tomaszem, do innego miasta – tego samego, w którym mieszka Helena. Mikołaj nie może się przyzwyczaić do nowego domu. Wieczorami przesiaduje na parapecie obserwując księżyc, ale to nie to samo co obserwacja gwiazd w zbudowanym przez dziadka obserwatorium na strychu w poprzednim domu. Z czasem Mikołaj coraz lepiej czuje się w nowym mieście. W klasie zaprzyjaźnił się z Olafem, z którym spotyka się w swoim domu. Nawet z Tomaszem się lepiej dogaduje. Tomasz proponuje mu swój stary rower. Jednoślad podoba się Mikołajowi, jednak chłopiec nie chce go przyjąć twierdząc, że taki rower miał mu kupić tata.
Po pewnym czasie Helena i Mikołaj poznają się przypadkiem. Na początku nie byli do siebie przekonani, z czasem jednak coraz bardziej się lubią. I tak Mikołaj odkrywa nową gwiazdę, którą nazywa Helen, a Helena odnajduje przyjaciela, z którym może porozmawiać, czego od tak dawna jej brakowało.
Jeśli jesteście ciekawi dalszych losów bohaterów koniecznie przeczytajcie książkę „Gwiazda z pierwszego piętra”. Dowiecie się co oznaczało to „najgorsze” co wydarzyło się w rodzinie Heleny, a także czy Mikołaj przyjmie rower od Tomasza. Zachęcam do przeczytania tej książki oraz innych książek Barbary Kosmowskiej. Jest to książka o problemach z którymi musi się zmierzyć niejeden nastolatek: rozwód rodziców i ich nowe związki, przeprowadzka do innego miejsca oraz to co Helena określała jako “najgorsze”. Jest to doskonała lektura do czytania w plenerze i nie tylko.”

 

Bedeker biblioteczny – Poznań

Dziś w „Bedekerze bibliotecznym” jedziemy niedaleko, bo do Poznania. A dokładnie do Poznania Borejków. To właśnie stolica Wielkopolski jest miejscem akcji większości książek Małgorzaty Musierowicz z cyklu „Jeżycjada”. Zresztą sam ten termin, autorstwa prof. Zbigniewa Raszewskiego, pochodzi od nazwy jednej z dzielnic Poznania – Jeżyc.
„Rynek Jeżycki (…) powstał z inicjatywy władz samorządowych, kiedy to wieś Jeżyce przekształcała się początkowo w przedmieście, a potem w dzielnicę Poznania. I do dzisiaj, już od przeszło stu lat, stanowi centrum Jeżyc. Przygotowany pod rynek plac został uregulowany, wysypany żwirem i otoczony drewnianym parkanem, który postawiła firma budowlana pana Tomasza Bajona (być może pradziadka Filipa, reżysera, który też pochodzi, jak wiadomo, z Jeżyc). Pierwszy targ odbył się 29 czerwca 1880 roku – początkowo działała tylko we wtorki i czwartki.”

„Poznań Borejków. Spacer z bohaterami powieści Małgorzaty Musierowicz”, K. Czachowska, D. Szczerba, Poznań 2004.

“Jeżycjada” to doskonały literacki przewodnik po Poznaniu i okolicach – można poznać miasto od różnych stron, w zależności której części cyklu “szukać” na mapie. Polecamy, warto podążyć śladami bohaterek i bohaterów, zaczynając oczywiście od ul. Roosevelta 5!

 

 

Zachęcamy do zapoznania się z pozostałymi wpisami z cyklu “Bedeker biblioteczny”:

Bedeker biblioteczny – Gdańsk

Bedeker biblioteczny – Galveston, Teksas w USA

Bedeker biblioteczny – Davos

Bedeker biblioteczny – Budapeszt

Bedeker biblioteczny – Moskwa

Bedeker biblioteczny – Neapol

Bedeker biblioteczny – Barcelona

Spotkanie autorskie z Anną Łaciną

Jej książki czytają nastolatkowie, osoby dojrzałe i te w sile wieku – czyli wszyscy Ci, którzy cenią sobie ciekawe fabuły, wzruszające historie i pozytywne przekazy. Anna Łacina, a tak naprawdę Anna Zgierun-Łacina znana jest wśród twórców literatury młodzieżowej już od dobrych nastu lat, ma tam ugruntowaną pozycję znakomitej pisarki. Jej książki wpisują się, co prawda w konwencje literatury młodzieżowej, ale tak naprawdę proza Łaciny nie ma wiekowych ograniczeń. Sama autorka podkreśla zaś, że stara się pisać tak, aby zarówno młody jak i starszy czytelnik znalazł coś dla siebie.
Jest autorką bajek edukacyjnych, powieści obyczajowych i opowiadań fantastycznych. Jej proza („Inwazja wirusów”, „Czynnik miłości”) została dwukrotnie wyróżniona przez Polską Sekcję IBBY.
Przyznaje się do dwóch nałogów: twórczego i czytelniczego.
Fantastycznie opowiada, o czym będzie można przekonać się osobiście już niebawem, we wtorek 11 sierpnia. Zapraszamy na to spotkanie na godzinę 17.00 w wakacyjnej aurze pleneru Latarni na Wenei.
Spotkanie w imieniu Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna poprowadzi pani Agnieszka Ziebarth.
Projekt “Laboratorium słowa” Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

 

Biblioteczny kącik jubileuszowy – spotkanie autorskie z Haliną Snopkiewicz

Nasza dzisiejsza fotografia zabiera nas do roku 1970, na jedno z dziesięciu zorganizowanych wówczas spotkań gnieźnieńskiej publiki z piórami ówczesnej literatury. Biblioteczna przystań gościła –  tylko w 1970 roku – takie sławy jak: Henryk Bereza, Lesław Bartelski czy Jerzy Korczak.
Wróćmy jednak do zdjęcia – na nim spotkanie autorskie z Haliną Snopkiewicz. Dojrzałe czytelniczki  na pewno dobrze kojarzą tę popularną w tamtym czasie (i jeszcze do lat 90.) autorkę  powieści dla dziewcząt. Choć na pierwszym planie fotografii widzimy mężczyznę, to reszta obecnych na spotkaniu to czytelniczki. Przyszły na spotkanie ze swoją ulubioną pisarką. „Słoneczniki” Snopkiewicz, czyli powojenna opowieść  – pamiętnik młodej dziewczyny Lilki – stały na półkach tysiąca ówczesnych nastolatek, wyczytane do imentu.  Książki tej autorki do dziś zresztą są w księgozbiorze naszej biblioteki. Co w nich znajdzie współczesna czytelniczka/czytelnik? Na pewno doskonały portret dekad powojennych, a także przeżycia właściwe młodzieńczemu duchowi: emocje znaczone naiwnością, rozczulającą arogancją i romantyzmem.
Ciekawe, czy  wśród Was – naszych wiernych czytelniczek – jest ktoś, kto był wówczas na tamtym spotkaniu z Haliną Snopkiewicz?

 

Zapraszamy do innych wpisów przypominających rozliczne momenty z historii Biblioteki:

Krótka wycieczka w biblioteczną przeszłość

Krótka wycieczka w biblioteczną przeszłość

O sztuce “bycia zwiadowcą”

Czasami słychać narzekania, że młode pokolenie – tubylcy internetu – nie czytają książek. Nie do końca to prawda. Młody człowiek z książką w ręku – i to często papierową! – to wcale nie taki rzadki widok. Może po prostu czytają nie to, co by chcieli ich rodzice czy poloniści. Zamiast lektur i klasyki, chętniej wybierają…fantasy. To jest gatunek, który pochłaniają seriami. Taka literatura – na poły magiczna i baśniowa oraz pełna przygód, cieszy się od lat największą popularnością wśród młodzieży. Wszystko oczywiście zaczęło się od Harrego Pottera, ale dobra passa tego gatunku trwa.
A jedną z poczytniejszych obecnie serii są “Zwiadowcy” John Flanagana. To opowieść o przygodzie, wyborze swojej drogi życiowej – czasami wbrew marzeniom, ale zgodnie z talentami – i pięknej przyjaźni. A kim są zwiadowcy?
„Pomyślał o długich dniach spędzonych w lesie z Haltem. O satysfakcji, jaka odczuł, kiedy jego strzały zaczęły trafiać do celu, najpierw pojedyncze, a potem wszystkie – gdy ich groty wbijały się dokładnie tam, gdzie zamierzył. Wspominał godziny, spędzone na nauce tropienia zwierząt i ludzi. Noce ukrywania się. Pomyślał o Wyrwiju, o odwadze i oddaniu małego konika. I przypomniał sobie, jaką dumą napawały go proste słowa pochwały z ust Halta. „Nieźle”. Nic więcej. Lub choćby skinienie głową, gdy dobrze spełnił zadanie. Nagle wiedział już, co ma czynić. Uniósł głowę, patrząc w oczy, i oznajmił stanowczym tonem:
– Jestem zwiadowcą, panie” („Zwiadowcy. Księga 1. Ruiny Gorlanu”, Wyd. Jaguar)
Halt to mistrz, pod okiem którego młody 15-letni Will poznaje arkana sztuki “bycia zwiadowcą”. Tę serię znajdziecie oczywiście w naszym księgozbiorze. Warto wpisać ją na listę „dobrych książek na lepsze czasy” (gdy nasza biblioteka otworzy się ponownie dla czytelników).