Blubry: „Heklować”

“Bez zima niy mōm co robić wieczorami, tōż hekluja serwety”.
Heklować można serwety, swetry, szaliki i czapki czy ciepłe wełniane skarpety – choć te ostatnie nie mają już takiego wzięcia, jak kiedyś. Za to prawdziwy hit heklarskiego rzemiosła stanowią obecnie świąteczne ozdoby.
Heklować, czyli robić na drutach lub szydełkować, potrafi już coraz mniej pań, bo to one zwyczajowo zajmowały się tym rękodziełem. Jednak ostatnie lata to swoisty powrót wielu zapomnianych zajęć naszych babek, wraca więc i heklowanie. I trzeba przyznać, że wraca z wdziękiem i bez ograniczeń, coraz częściej bowiem po druty sięgają i… panowie.
Słowo pochodzi z języka niemieckiego – häkeln znaczy szydełkować.

A Wy potraficie jeszcze heklować?

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Rajzować”

Blubry: „Rychtować”

Blubry: „Krychać”

Blubry: „Korbol”

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

Blubry: „Rajzować”

Dziś będzie o rajzowaniu. Choć czasy pandemii nie są łaskawe dla miłośników tej czynności, to poprzestając na małym, można rajzynge ograniczyć do podwórkowej lub miejskiej.
Rajzowanie, czyli podróżowanie, to przykład kolejnego językowego zapożyczenia od naszych niemieckich sąsiadów. Reise znaczy tyle, co podróż, wycieczka. Stąd polski rzeczownik “rajza” – o tym samym znaczeniu – i czasownik “rajzować”. Rajzowanie to także włóczęga lub po prostu spacer – jak w cytowanym fragmencie: Wiaruchna no te nasze rajzengi to tak nie każdą razą są istnie takie jak kiedy fyrom z turystami po mieście.

A Wy kiedy ostatnio słyszeliście o rajzowaniu?

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Rychtować”

Blubry: „Krychać”

Blubry: „Korbol”

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

Blubry: „Rychtować”

W wielu domach do dziś trzeba coś wyrychtować, czasem się rychtować do czegoś, a niekiedy jest się już wyrychtowanym. Wyraz „rychtować”, czyli przygotować, przywędrował do naszej gwary za sprawą niemieckiego określenia „richten”, czyli naprawiać. Odnalazł się tutaj doskonale, o czym może świadczyć jego żywotna obecność w mowie codziennej. Nawet dla tych, którzy nie korzystają z tego określenia, jego znaczenie nie jest tajemnicą. I doskonale rozumieją takie zdania: „Idymy dalej? pytam Kaczmarka, bo żeśmy się właśnie rychtowali do futrowania obiadu”, „Wielki fajerwerk już się rychtuje”, „A bez całą drogę żem rychtował”, „No i wtedy zaczónym sie rychtować”, „Nic mi nie rychtuj, bo nie jestem głodny”. Jest to określenie bardzo “pomocne”, bo można i wyrychtować zegarek, czyli naprawić, i rychtować się do podróży, inaczej szykować i narychtować sobie roboty, czyli przygotować potrzebne do pracy narzędzia i materiały.

A u Was jeszcze się rychtuje?

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Krychać”

Blubry: „Korbol”

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

„Godomy po naszemu”

Dzieci rzadko już używają w domu gwary. Tylko tam, gdzie mieszkają razem rodziny wielopokoleniowe, są dziadek i babcia, dzieci posługują się jeszcze czasem gwarą. Ale potrafią ją bardzo łatwo przełożyć na czystą polszczyznę i na odwrót. Tak jak to zrobili przedszkolacy podczas warsztatów, które odbyły się w Przedszkolu nr 1 „Wesołe Nutki”, Przedszkolu nr 8 „Mali Polanie”, Przedszkolu nr 9 „Leśne Ludki”, Przedszkolu nr 12 „Plastusiowo”, Przedszkolu nr 15 “Pszczółka Maja”, Przedszkolu nr 17 „Piastowska Gromada” w ramach programu Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna Królewskie Gniezno Czyta, odwołującego się do Gniezna jako miasta pierwszych królów, w którym – na różne sposoby – “króluje” wartościowa książka.
Okazało się, że dzieci doskonale jednak wiedzą, co oznaczają słowa: „giry”, „pyry”, gzik”. Dlatego potrafiły zrozumieć wiersze pisane gwarą z książki „Szneka z glancem” Elizy Piotrowskiej. Dzięki przygotowanemu przez pisarkę materiale, poprzez zabawy językowe, ruchowe, plastyczne najmłodsi zostali wprowadzeni w świat naszej regionalnej tradycji.

W ramach akcji Cała Polska Czyta Dzieciom dzieci słuchały i uczyły się na pamięć wierszyka:
„W antrejce na ryczce
Stały pyry w tytce
Przyszła niuda, spucła pyry
A w wymborku myła giry”.

Warsztaty pokazały, że trzeba jak najczęściej „godać po naszymu”.

Projekt „Królewskie Gniezno Czyta”, realizowany przez Bibliotekę Publiczną Miasta Gniezna, dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszy Promocji Kultury.

 

 

Blubry: „Krychać”

Po raz kolejny nasze gwarowe poszukiwania językowe prowadzą do gnieźnieńskiej kuchni, a właściwie trzeba rzec – do stołu. Ziemniaki, czyli pyry, już gościły w naszym gwarowym cyklu, a na stole goszczą systematycznie. Dziś ziemniaki pokrychane, czyli rozdrobnione, roztarte, czasem tłuczone lub ubijane. „Jo se zawsze pyrki krychałam troche, tak ze sosym lubiałam” – zwykły mówić gospodynie, ale krychać czy pokrychać, można było nie tylko pyrki. Natomiast najczęściej właśnie w takim kontekście używano tego określenia. U kogo w kuchni, wśród sprzętów gospodarstwa domowego, znajdowało się krychotko – tłuczek do ziemniaków, ten nie ma wątpliwości, że krychane mogły być tylko ziemniaki.

A Wy jecie jeszcze pokrychane pyrki?

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Korbol”

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

Blubry: „Korbol”

Ponieważ nie mamy na razie szansy spotkać się z Wami w przestrzeni realnej, będziemy zapraszać do tej wirtualnej. Już dziś wracamy do cyklu, który narodził się w marcu – czyli „Blubry pojedynczo – słownik codziennego użytku”. Za jego pośrednictwem przypominamy i opowiadamy o powiedzonkach, zwrotach i wyrazach z gnieźnieńskiej gwary. Pamiętamy, że cykl zyskał Waszą sympatię i liczymy, że to się nie zmieniło.

Późną jesienią nie ma sobie równych – króluje w kuchni, dumnie prezentuje się na straganach, zdobi parapety i obejścia – korbol, czyli dynia. Korbole w Polsce pojawiły się w XVIII wieku. W Wielkopolsce odnalazły się znakomicie. Uprawiono je w niezwykłych miejscach, bo na sklepieniach piwnic ziemnych. Chłopskie gospodynie pichciły z nich zupy, dodawały do ciasta chlebowego i do placków drożdżowych, sporządzały z nich kompoty, które często zastępowały poobiedni deser. Dzieci zajadały się pestkami, które oprócz walorów smakowych, leczyły swędzące dolegliwości związane z …owsicą.
Określenie korbol to spolszczona wersja niemieckiej nazwy dyni, czyli „kürbis”. Korbol to także przytyk do ogromnego brzucha (“Tyn Marych, tyn to mo korbol!”) oraz określenie taniego wina.

 

 

 

Inne gwarowe „słówka” z cyklu „Blubry pojedynczo: słownik codziennego użytku” znajdziesz w poprzednich wpisach:

Blubry: „Plyndze”

Blubry: „Bździągwa”

Blubry: „Gzuby”

Blubry: „Gzik”

Blubry: „Bamber”

Blubry: “Zrobić łóżko”

Blubry: EKA

Cykl gwarowych spotkań „Blubramy na Fyrtlu”

Właśnie zainaugurowaliśmy cykl gwarowych spotkań „Blubramy na Fyrtlu” i już jesteśmy zmuszeni odwołać pozostałe z zaplanowanych warsztatów. Spotkania o międzypokoleniowym charakterze są skierowane do: dzieci, rodziców, dziadków. Chcieliśmy, żeby warsztaty dotarły do każdego miejskiego grajdołka – czyli fyrtla na terenie Gniezna.
FAJNIE było szak! w reżimie sanitarnym, ale na żywo. Wszyscy mieli się na baczności. Wiaruchna siedziała grzecznie na purzytach. Nasz mistrz – aktor pan Andrzej Malicki – bajtlować potrafi bez bebłotania. Najpierw było na fes, na poważnie o językowym dialekcie, a później ło jery, godać po naszymu jest SUPER. Można było usłyszeć wuchtę fajnych słów np.: bimba, badejki, kiejter, listowy, dyrdok, dudlać…
Chcielibyśmy przypomnieć gwarę mieszkańcom Gniezna, nieco odświeżyć popularne zwroty, zachwycić językową lokalnością. Mamy książki z gwarą dla: meli, szczunów, rojbrów i gzubów i nie zawahamy się ich użyć!
Sentencją tych warsztatów niech będą słowa Marka Szymańskiego: Na przekór wszystkiemu chciałbym choć przypomnieć ludziom o niej, bo to gwara przywraca starszym ludziom najmilsze wspomnienia z dzieciństwa i bardzo mnie to cieszy. A jeszcze bardziej to, że staje się modna wśród młodych. My też  podpisujemy się pod tym zdaniem i cierpliwie czekamy na możliwość realizacji kolejnych gwarowych pogadanek.

Wydarzenie w ramach projektu Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna “Laboratorium słowa” dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

 

Jesienny kram bibliotecznych rozmaitości

Wraz z listopadem, niczym kram z jesiennymi rozmaitościami, przedstawiamy swoje kulturalne propozycje. Podobnie jak na przysłowiowym straganie, jest z czego wybierać i jest się czym pochwalić.
Jeśli tylko pozwoli na to sytuacja, będziemy szczęśliwa mogąc zrealizować te inicjatywy.

„Blubramy na Fyrtlu”

Zaczynając od inicjatyw całkiem nowych, miejska książnica rozpoczyna cykl spotkań „Blubramy na Fyrtlu”. Celem przedsięwzięcia jest współpraca na poziomie małych lokalnych społeczności. Ze względu na swój charakter instytucji rozproszonej na znacznej przestrzeni miasta, a także wchodzącej w bezpośredni kontakt z okoliczną wspólnotą, Biblioteka chce współistnieć w jej strukturze, jako partner i inicjator ciekawych aktywności. W listopadzie stawia na gwarę – warsztaty lokalnego blubrania to okazja do sentymentalnego powrotu do przeszłości, znanej z babcinych plyndzów, tytek i gzików. Na te spotkania, nad którymi merytoryczną pieczę obejmie Andrzej Malicki, Biblioteka zaprasza do każdej ze swoich placówek. I tak : Biblioteka Główna (ul. Mieszka I 16) – 3 i 26 listopada, Filia nr 1 (ul. Krucza 3) – 18 listopada, Filia nr 2 (ul. Staszica 12a) – 4 i 25 listopada, oraz Filia nr 9 (os. Orła Białego 18) – 20 i 23 listopada – zawsze o 16.00. Nad działaniem czuwają kustosze Biblioteki : Ludomira Nawrocka i Tomasz Ławniczak.

Współpraca ze szkołami

Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna, chce pokazać, że jest ważnym elementem edukacji, może zaoferować wsparcie i ciekawe formy rozwoju. Dwa cykle Biblioteki, których odbiorcami są uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych, rozpoczynają się wraz z nowym miesiącem.

Pierwszy z nich „Szukania nam trzeba” jest formą doskonalenia umiejętności wyszukiwania źródeł i  informacji. Gdzie szukać i jak poszukiwać, aby odnaleźć właściwy tytuł, temat, zagadnienie? Jak poradzić sobie w świecie zalewanym wiadomościami? Na te pytania odpowiedzi, wspólnie z uczestnikami zajęć, poszuka kustosz BPMG Krystyna Dombrowska.

„Matura – to nie boli!” to już propozycja dla maturzystów. O tym jak okiełznać wiedzę i pokonać strach przed egzaminem dojrzałości  – skutecznie i kulturalnie opowie bibliotekarka – Katarzyna Mikołajczewska-Modrzejewska.

 

Marta Frej w Gnieźnie

Wśród licznych autorów, którzy w Gnieźnie zawitali na zaproszenie miejskiej książnicy, pojawia się także to nazwisko – Marta Frej. Częstochowskiej malarki i ilustratorki i animatorki kulturalnej przedstawiać nie trzeba. Spotkanie z okazji wydania najnowszej pozycji artystki – tytułu „Dromaderki”, odbędzie się 5 listopada o godz. 18.00, dzięki gościnnej sali widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury (ul. Łubieńskiego 11). „Dromaderki” to komiksowa opowieść inspirowana losami polskich przemytniczek broni z początków XX w. Jest doskonałym pretekstem do rozmowy o udziale słabej płci w wojnach i ich braku na kartach tzw. wielkiej historii. Bezpłatne zaproszenia do odbioru w Bibliotece Głównej.

Warsztaty

Oprócz kontynuacji już realizowanych w Bibliotece warsztatów (szczegóły na plakacie): „Czytadełka dla maluszka” skierowanych dla dzieci od 0 do 3 lat i ich rodziców, czy tych dla młodzieży: „Co jest grane?” (warsztaty muzyczno-wokalne), „Laboratorium opowieści” (sesje RPG),  „Moc słowa” (warsztaty recytatorskie), w listopadzie także całkiem nowe propozycje. To „Newsroom” i „Nowe formy literatury”. Pierwsze dla sympatyków dziennikarskiego fachu i pióra poprowadzi, była dziennikarka, obecna bibliotekarka – Monika Wierżyńska. Drugie z myślą o youtuberach, czy vlogerach przygotuje i przedstawi Jakub Dzionek. Warsztaty dziennikarskie odbędą się 21 i 28 listopada o godz. 11.30, a także 17 i 24 listopada o 16.00 w Czytelni Biblioteki Głównej. Warsztaty multimedialne – 17 i 24 listopada o 16.00 w Czytelni Biblioteki Głównej. Podobnie jak na pozostałe warsztaty, także tutaj obowiązują zapisy: projekty@biblioteka.gniezno.pl.

Wykłady z literatury „Klasyka – rozmowy niekontrolowane”

Na te wykłady wraz z Biblioteką zaprasza prowadzący Paweł Bąkowski. To kontynuacja serii, którą zainaugurował, jeszcze w sierpniu, wykładem na temat „Antygony” Sofoklesa. O nudzie nie ma mowy, jest za to ciekawy kontekst kulturowy, charyzma prowadzącego i intrygujące wnioski. Wykłady 24 i 30 listopada o godz. 18.00, sala widowiskowa MOK.

 

Wydarzenia w ramach projektu Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna “Laboratorium słowa” dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

 

 

Girami po ulicy Franciszkańskiej

Wczoraj odbył się ostatni spacer z cyklu „Girami po fyrtlu”. Od ulicy Franciszkańskiej, przez Dolinę Pojednania, aż do ulicy św. Wojciecha uczestników zawadiacko prowadził Jarosław Mikołajczyk – jedyny przewodnik, który opowiada w gwarze gnieźnieńskiej. I trzeba przyznać, że była to doskonała przechadzka pełna anegdot, poważnych i mniej poważnych opowieści o mijanych budynkach. Grupa piechurów dowiedziała się między innymi: kto pierwszy w Gnieźnie produkował piwo, gdzie dokładnie przy obecnej ulicy Franciszkańskiej znajdowała się bożnica, w którym gnieźnieńskim lokalu odpoczywał Napoleon. Jarosław Mikołaczyk przywołał także historię kilku procesów, których świadkami były sądowe mury. Budynek sądu był scenografią w popularnym w latach 80-tych serialu „Ballada o Januszku”. Możemy powiedzieć jedno – było elegancko!

 

Wydarzenie Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna realizowane w ramach projektu “VI Festiwal “Fyrtel” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura – Interwencje 2020”.

 

 

„Girami po fyrtlu” – wędrówki śladami dawnego Gniezna

“Girami po fyrtlu” – to spacery z Jarosławem Mikołajczykiem, przewodnikiem znanym też jako Szczun z Kareji czy Muzealny Detektyw. Z inicjatywy Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna jedyny przewodnik oprowadzający po Gnieźnie w gwarze rozpoczął cykl historycznych spacerów od Rynku. Około 20 osób usłyszało znane i mniej znane historie centralnego planu miasta. Opowieść nie ominęła wielkiego pożaru w 1819 rok, zmian architektonicznych od średniowiecza, ale także historii mieszkających tu ludzi. W tym poetki i projektantki mody Marii Springer, czy rodziny Nakulskich.

Druga z zaplanowanych wycieczek rozpoczęła się od dzisiejszego „Domu Lekarza”, gdzie swoją historię pisali zapomniani Bambrzy gnieźnieńscy – rodzina Falkenmbergów, którzy produkowali tu meble. Ponadto sporo miejsca poświęcono zapomnianej osobie wybitnego inżyniera, górnika i podróżnika Modesta Maryańskiego, który zakończył swoje życie właśnie przy Tumskiej 5 w Gnieźnie. Przywołana została także fabryka fortepianów i legendarny szewc Pejka.

 

Wydarzenie Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna realizowane w ramach projektu “VI Festiwal “Fyrtel” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura – Interwencje 2020”.